 | Morsko 2010 |
To już 3 wycieczka, na którą wybrały się dzieci z Domu Kultury „Chemik” w czasie półkolonii letnich. Celem naszej podróży była miejscowość Morsko (tj. wieś w woj. śląskim, w powiecie zawierciańskim, w gminie Włodowice) wraz z atrakcjami takimi jak: mini zoo, basen odkryty wraz z dwoma boiskami do siatkówki plażowej, piłki nożnej, min pole do golfa, jazda konna na kucykach, ruiny zamku „Bąkowiec”, stok narciarski, a także miejscowe schronisko.
W czasie wyprawy gościliśmy grupę młodzieży z „Towarzystwa Przyjaciół Dzieci w Świętochłowicach” pod opieką naszej wychowawczyni pani Anny Skubacz .
Jako pierwszy punkt podróży obraliśmy zamek „Bąkowiec”, który został wzniesiony na przełomie XV i XVI wieku przez rodzinę Włodków, którzy na początku XVI wieku przejęli wieś Morsko od zakonu kanoników laterańskich. Budowla została założona na planie wydłużonego wieloboku o powierzchni około 500 m2 i składała się z elementów mieszkalnych i obronnych. Od strony zachodniej znajdowało się przedzamcze o powierzchni ok. 800 m2. Przedzamcze otoczone było wałami łączącymi skałki. Po rodzinie Włodków wieś przeszła w posiadanie Zborowskich. Kolejnymi właścicielami Morska byli Brzescy i Giebułtowscy. W XVII wieku zamek został opuszczony. Jak głosi legenda każdej nocy po murach obronnych wspinał się gigantycznych rozmiarów pajęczak podobny do Czarnej Wdowy, który strzeże ogromnych ilości skarbów i kosztowności zakopanych głęboko pod zamkiem...
Po podróży przez średniowiecze udaliśmy się na basen, aby zażyć upragnionej kąpieli, bowiem temperatura w południe w czasie zwiedzania przekraczała 27 stopni Celsjusza. Dzieci czym prędzej zrzuciły ubrania i wskoczyły do chłodnej wody: „Ach, jak dobrze! Nareszcie ciut zimniej!”- takie okrzyki radości można było usłyszeć. Po blisko dwugodzinnym przebywaniu nad wodą postanowiliśmy odwiedzić mieszkańców pobliskiego mini zoo, którzy przywitali nas z lekką nieśmiałością. Wśród nich były m.in. pawie prezentujące swoje piękne rozłożyste ogony, dzika rodzina w składzie: dwie lochy, dwa odyńce i trzy warchlaki. To właśnie do ich zagrody jednemu z pół-kolonistów wpadł telefon komórkowy. Urządzeniem natychmiast zainteresował się jeden z odyńców myśląc, że jest to pożywienie. Głęboko poirytowany i zniesmaczony zwierz po chwili odszedł- niestety nie skorzystał z letniego pakietu sms-ów... Na szczęście telefon został wyłowiony i trafił do właściciela. W kolejnej zagrodzie spacerowały łanie- samice jelenia i byka-samca, niestety cieląt nie dostrzegliśmy.
Na zakończenie dnia zrobiliśmy mnóstwo zdjęć, a oto kilka z nich. W drogę powrotną ruszyliśmy ok. 15:00. W autokarze utrwalaliśmy dotychczasowe dwie zwrotki piosenki „Kaj som moje lacie”, a uczyliśmy się kolejnej, więc na nudę nie było czasu. Niektórzy zmęczeni wrażeniami z całego dnia zapadli w błogi sen.
Za tydzień serdecznie polecam kolejny reportaż z przebiegu wycieczki, a tymczasem do następnego razu! Spokojnych, bezpiecznych i owocnych w przygody wakacji życzy redaktor akcji LATO 2009- Jacek Wolnarek.
|
|
|
|
| |
| Pokrewne linki |  |
| Oceny artykułu |  |
Wynik głosowania: 0 Głosów: 0
| |
| Opcje |  |
|